W ostatnim czasie bardziej doceniam małe rzeczy. Kiedy inni narzekają na brzydką pogodę- ja wyciągam ręce łapiąc krople deszczu. Kiedy inni mówią, że słońce ich razi- ja zamykam oczy i pozwalam promieniom opadać na moją twarz. Kiedy inni mówią, że nie chce im się czekać na autobus- ja zakładam słuchawki i cieszę się, że mam kilka minut dla siebie. Kiedy inni mówią, że świat jest okropny- ja dostrzegam różne kolory przebijające się zza negatywnych myśli. Świat może i potrafi być okrutny, ale to nasza wina. Obwiniamy za to wszystko i wszystkich, ale sami też mamy w to jakiś wkład. Dzisiaj mam nie najlepszy humor dlatego wolę spędzić dzień w większości sama ze sobą. Rano pogoda wydawała się dopasowywać do mojego nastroju. Jednak siedząc na łóżku i myśląc o wszystkim i o niczym zauważyłam, że przez okno przedzierają się promienie słońca. Nawet nie zauważyłam kiedy wyszło, ale przywitałam je jak starego przyjaciela ; który wyczuwa kiedy ma się pojawić. Kiedy słońce wychodzi moje samopoczucie zawsze się poprawia. Dlatego schodzę z łóżka i siadam przy drzwiach balkonowych gdzie jest go najwięcej i sięgam po kartkę papieru tak na wszelki wypadek. Słońce opada mi na twarz a ja czuję ciepło na nogach bo mam na sobie czarne spodnie. Czuję jakby słońce jeszcze bardziej obejmowało mnie swoimi ciepłymi promieniami. Tęsknię za taką pogodą, więc wykorzystuję okazję żeby rozkoszować się chwilą. Kolejna mała rzecz, która cieszy. W takie dni staram się pisać jak najwięcej bo wiem, że jutro znowu może być szaro i zimno a moja motywacja zniknie tak szybko jak zmienia się pogoda.
"People talk as if they knew everything, but if you dare to ask a question, they don't know anything"
28 marca 2016
17 marca 2016
Zamieszanie w głowie
Idąc między blokami i obserwując ludzi, którzy zmierzają tam gdzie mają zmierzać zastanawiam się jak miasto może być takie żywe kiedy ja czuje się taka pusta w środku. Zastanawiam się gdzie nogi niosą ludzi, obok których przechodzę, dokąd zmierza mężczyzna wyjeżdżający z parkingu, z którym wymieniam spojrzenia, co zamierza robić przez resztę wieczoru kobieta wchodząca do spożywczaka. Każdy o czymś myśli bez przerwy i nie da się uciec od myśli nawet jeżeli byśmy próbowali. Gdyby się dało unosiłaby się nad nami chmura pełna wszystkich myśli, które nas martwią, wszystkie puste słowa, które sprawiają, że się uśmiechamy i te przez które mamy mętlik w głowie. Myślimy nawet o najprostszych rzeczach dosłownie o wszystkim i czasami chcielibyśmy przestać myśleć bo czasami czujemy, że już zaczyna nas boleć głowa, ale za dużo jest rzeczy, które nas zastanawiają żeby chociaż na chwilę wyłączyć myślenie. Nie ma żadnego guzika, który by nam to ułatwił. Nawet jeżeli to już dawno pokrył się pajęczyną i przestał działać zanim odkryliśmy, że w ogóle istnieje.
Teraz trochę zamieszałam się we własnych myślach starając się o tym napisać, ale przecież tak właśnie jest, że myślimy o kilku rzeczach na raz i zapominamy o wątku, który stworzyliśmy na początku. Nasze życie jest tak samo zamieszane jak nasze myśli i podziwiam tych, którzy wciąż mają nad nim kontrolę.
Gavin James / / the book of love
Teraz trochę zamieszałam się we własnych myślach starając się o tym napisać, ale przecież tak właśnie jest, że myślimy o kilku rzeczach na raz i zapominamy o wątku, który stworzyliśmy na początku. Nasze życie jest tak samo zamieszane jak nasze myśli i podziwiam tych, którzy wciąż mają nad nim kontrolę.
Gavin James / / the book of love
11 marca 2016
Bezpieczna przystań
Czasami chciałabym wyjechać gdzieś daleko. Najlepiej nad morze. Nic mnie tak nie uspokaja jak morze. Siedziałabym na piasku, patrzyła na unoszące się fale i słuchałabym znajomego szumu. Zamknęłabym oczy i przywitała z uśmiechem wiatr muskający moją twarz i nawet nie obchodziłoby mnie co robi z moimi włosami. Miałabym mały, przytulny dom z ogródkiem, w którym zasadziłabym dużo kwiatów. Przede wszystkim róże. Znalazłabym się daleko od głosów, które mówią mi co powinnam zrobić ze swoim życiem. Wstawałabym wcześnie żeby przywitać wschód słońca siedząc na werandzie z kubkiem ciepłej herbaty i prowadziłabym konwersację z widokiem, który miałabym przed sobą. Mogłabym pisać w ciszy i nikt nie wszedłby nagle jak sztorm tym samym wytrącając mi cały wątek, który ułożyłam w głowie. Nie przeszkadzałoby mi to, że byłabym sama bo miałabym czas na to żeby polubić swoje towarzystwo i w końcu zaakceptować to kim jestem. Myślę, że każdy czasami potrzebuje przerwy od tego całego bałaganu, który nas otacza. Mam nadzieje, że uda nam się znaleźć miejsce, do którego będziemy mogli uciec żeby poukładać swoje myśli do kupy, żeby potem wiedzieć co robić. Jeżeli masz taką bezpieczną przystań, jesteś szczęściarą.
"Live to be happy and be happy to live" -Joey Kidney
"Live to be happy and be happy to live" -Joey Kidney
8 marca 2016
Późne wieczory
Są takie wieczory kiedy leżysz na łóżku w ciszy nawet nie ruszając jedną częścią ciała. Jakbyś się bała, że kiedy to zrobisz to pociągniesz za niewidzialny sznurek, który uwolni wszystkie twoje myśli, które starasz się zagłuszyć. Patrzysz przed siebie słysząc tylko bicie serca, które bije tak szybko jakbyś się przebiegła po schodach a przecież nie ruszałaś się od dłuższego czasu. Twój wzrok przyzwyczaił się już do ciemności i jesteś w stanie rozpoznać każdą rzecz i każdy mebel, który jest w pokoju. Skupiasz się na wyrównaniu oddechu żeby w końcu zasnąć, ale serce nie może odzyskać naturalnego rytmu. Od czasu do czasu słyszysz za oknem szczekanie psów czy przejeżdżające samochody. Zastanawiasz się nad tym kto prowadzi samochód, o czym myśli i dokąd jedzie mając nadzieję, że w końcu nadejdzie sen. Zamykasz oczy, ale po chwili otwierasz je z powrotem. I tak upływa większość nocy. Nawet nie wiesz kiedy dzwoni budzik i jeszcze trudniej jest wstać niż było zasnąć.
"Some nights I can’t sleep for the slow leak of sad poetry that oozes unbidden from my brain."
"Some nights I can’t sleep for the slow leak of sad poetry that oozes unbidden from my brain."
4 marca 2016
Dlaczego?
Dlaczego nie możemy porozmawiać z przypadkową osobą napotkaną na ulicy? Dlaczego ludzie dziwnie na nas patrzą kiedy próbujemy nawiązać kontakt? Dlaczego opinia innych jest tak dla nas ważna? Dlaczego mówi się nam w co mamy wierzyć zakazując wiary w cokolwiek innego? Dlaczego jeden musi podporządkować się drugiemu? Dlaczego tu jest lepiej a tam jest gorzej? Dlaczego nie reagujemy kiedy widzimy czyjeś cierpienie? Dlaczego wybieramy tą łatwiejszą drogę zamiast się trochę postarać? Dlaczego wszystko jest takie skomplikowane? Dlaczego jedni są postrzegani inaczej niż drudzy? Dlaczego istnieje coś takiego jak podział na lepszych i gorszych? Dlaczego boimy się sięgnąć po to o co tak długo walczyliśmy? Dlaczego ulegamy innym? Dlaczego myślimy, że ktoś jest od nas lepszy tylko dlatego, że ma więcej znajomych lub dostaje więcej uwagi? Dlaczego nie zwracamy uwagi na to co piękne tylko biegniemy w poszukiwaniu czegoś co tak naprawdę nie przyniesie nam szczęścia? Dlaczego pozwalamy sobą manipulować? Dlaczego wciąż myślimy o przeszłości? Dlaczego tak bardzo chcemy się dopasować kiedy właśnie chodzi o to żeby wystawać zza szeregu? Dlaczego marnujemy osobę jaką jesteśmy dla kogoś? Dlaczego nie potrafimy się cieszyć z tego co mamy? Dlaczego nie potrafimy cieszyć się chwilą?
Te pytania ciągle nie dają mi spokoju. A jest ich o wiele więcej.
Te pytania ciągle nie dają mi spokoju. A jest ich o wiele więcej.
1 marca 2016
Wtorkowy poranek
Wsiadam do autobusu, deszcz już się rozszalał na dobre a ja czuję ulgę, że jestem już w środku gdzie deszcz mnie nie dostanie. Zwykle lubię kiedy pada, ale nie dzisiaj. Siedzę na pierwszym siedzeniu ignorując myśl, że "tylko lizusy siedzą z przodu" bo przecież nie jestem już w gimnazjum i zmagam się z większymi problemami, przy których te wcześniejsze nie mają znaczenia. Wpatruję się w budynki przemijające za oknem. Moją uwagę przykuwa kropla spływająca po szybie. Obserwuję jeszcze kilka z nich słuchając nostalgicznej muzyki, która działa dziwnie kojąco. W głowie mam dużo myśli, które nigdy nie mają ujrzeć światła dziennego. Myślę o tym co jeszcze przyniesie czas, tęsknię za osobą, której jeszcze nie znam i przede wszystkim nie mam ochoty wychodzić z ciepłego autobusu mając nadzieję pojechać jak najdalej się tylko da. Nie zważając na to co będzie potem mimo, że wiem, że to nieodpowiedzialne. Z drugiej strony co to za różnica skoro cały czas podejmuję nieodpowiedzialne decyzje mając nadzieję, że tym razem uda mi się podjąć dobrą. Kiedy wychodzę z autobusu chcę zawrócić w tym samym momencie, w którym stawiam nogę na asfalcie i nie ma już odwrotu. Idę przed siebie i nawet nie zważam na to czy jest zimno mimo, że moje ręce są skostniałe bo jestem zbyt pochłonięta własnymi myślami.
"There is really no such thing as bad weather, only different kinds of good weather."
Dzisiejszy post dedykuję Ani, dzięki której znowu odnalazłam motywację do pisania i przypomniałam sobie ile można wyrazić słowami, które wydają się bez znaczenia. Przypomniała mi również, że przecież piszę dla siebie i dlatego, że to lubię. Nie każdemu musi się podobać. Ważne, że wyrażam w ten sposób siebie.
"There is really no such thing as bad weather, only different kinds of good weather."
Dzisiejszy post dedykuję Ani, dzięki której znowu odnalazłam motywację do pisania i przypomniałam sobie ile można wyrazić słowami, które wydają się bez znaczenia. Przypomniała mi również, że przecież piszę dla siebie i dlatego, że to lubię. Nie każdemu musi się podobać. Ważne, że wyrażam w ten sposób siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





