26 listopada 2015

Wieczorne myśli

Kiedy przechodzę obok budynków zastanawiam się jaką historię skrywają ich ściany. Co się kryje w ich wnętrzu. Czyje życie się w nich toczy. Czy skrywają jakąś tajemnicę. Kiedy przechodzę obok ludzi zastanawiam się co się kryje za tymi zamglonymi oczami. Co się kryje za każdym uśmiechem, za każdym słowem. Zastanawiam się przez co aktualnie przechodzą a może nie muszą przez nic przechodzić. Zastanawiam się, który rozdział swojego życia piszą i czy są zadowoleni z tego co do tej pory stworzyli. Zastanawiam się czy maskują coś uśmiechem. Co się kłębi w ich głowach. Czy osoby, które widuję zamyślone w słuchawkach tak samo jak ja próbują się odciąć od rzeczywistości żeby pobyć chwilę w swoich głowach? Zastanawiam się czy ci zabiegani ludzie naprawdę muszą się tak śpieszyć? Może próbują uciec przed czasem. Może myślą, że jeżeli ciągle będą zajęci to nie będą mieli czasu na borykanie się z własnymi myślami. Czy ci ludzie, którzy ciągle mają o coś pretensje mają je tak naprawdę do kogoś czy do siebie? Zastanawiam się nas mnóstwem rzeczy i może któregoś dnia doczekam się odpowiedzi. Podobno ciekawość to nic złego. Ale ciekawość świata to jedno a ciekawość czyjegoś życia to drugie. Zdecydowanie wolę to pierwsze.


"A city is a place where there is no need to wait for next week to get the answer to a question, to
 taste the food of any country, to find new voices to listen to and familiar ones to listen to again"





19 listopada 2015

Motyl

Jakiś czas temu przechodziłam przez chyba najgorsze chwile w moim życiu. Nie jestem z tego dumna, ale też się nie wstydzę bo nie powinnam się wstydzić tego co czuję. Noszę swoje blizny z dumą i jestem bogatsza o nowe doświadczenie. Jestem silniejsza od osób, które nigdy nie odczuwały tego co ja. Był taki czas kiedy całkowicie się pogubiłam. Nie wiedziałam co się dzieje w mojej głowie, nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Nie akceptowałam siebie, nie miałam ochoty z nikim rozmawiać przez co odpychałam wszystkich nawet jeżeli tego nie chciałam. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę było już za późno i boję się, że znowu to robię. Nie mogłam znieść samej siebie i przychodziły mi do głowy różne myśli. Może każdy przez to przechodzi w pewnym etapie życia. Może to się rodzi w naszej głowie. Trudno mi to stwierdzić. Ale na pewno każdy ma coś z czym musi walczyć. Wygrałam bitwę, ale nie jestem pewna czy wygrałam wojnę. Może dopiero nadchodzi a może to fałszywy alarm. Jak na razie przegoniłam swoje demony, ale strach pozostał. To chyba normalne. Na pewno trudniej mnie teraz złamać. Chodzi o to żeby otaczać się ludźmi, którzy odciągają nasze myśli od tych złych rzeczy. Chodzi o to żeby się skupić na tym co nas odciąga od rzeczywistości. Jeżeli znajdziemy taką osobę lub rzecz, wtedy skupimy się na niej aż wszystko inne zniknie. 
Napisałam wtedy wiersz. Nie jest zbyt szczęśliwy, ale myślę, że w ten sposób starałam się wyrazić to co siedziało w mojej głowie. Nawet jeżeli nie ma sensu. Nie bardzo znam się na pisaniu wierszy, ale chodziło o samo pisanie. Nosi tytuł "Motyl":

Są takie chwile kiedy zastanawiam się co tutaj robię
Myślę, że nie jestem nikomu potrzebna do szczęścia
Wiem, że powinnam być szczęśliwa
Bo mam do tego powody
Ale po prostu jestem zmęczona
W jeden dzień całe życie może się zmienić
Nawet w jednej minucie
Kiedy niczego się nie spodziwamy
Siedzę na balkonie
Rozglądam się dookoła pochłonięta ciszą
Niedaleko przelatuje motyl
Myślę sobie, że też chciałabym być taka wolna
Może odlecieć dokąd tylko chce
Motyle nie mogą zobaczyć swoich skrzydeł
Nie mogą zobaczyć jakie są piękne
Ludzie są jak motyle
Nie ważne jak bardzo myślą, że są zbędni
Zawsze będą czyimś powodem do uśmiechu
Ale potrafią też zranić
Osoby takie jak ja są wrażliwe na słowa i czyny innych
A także na ból
Czasami ból jest po prostu nie do zniesienia
Rysuję motyla na czerwonym nadgarstku
Żeby przypomnieć sobie, że coś znaczę
Czekam na dzień, w którym wszystko się zmieni
Czekam na dzień, w którym moje skrzydła nauczą się latać


Wiem, że to w niczym nie przypomina wiersza, ale powiedźmy, że stworzyłam nowy gatunek. 

12 listopada 2015

Decyzja

Mieliście tak kiedyś, że wstaliście któregoś ranka i zdaliście sobie sprawę, że nie jesteście w tym miejscu, którym powinniście być? Że nie czujecie się sobą, nie czujecie jakbyście gdziekolwiek należeli? Ja właśnie tak mam dzisiaj. Zdałam sobie sprawę, że zmarnowałam 3 lata a raczej zajęło mi 3 lata dotarcie do tego, że tak naprawdę nie robię tego co chcę robić. Nie czuję się dobrze w tym co robię i nie daję sobie rady w doprowadzaniu do końca tego co zaczęłam. Teraz biję się w środku sama ze sobą. Co powinnam zrobić rzucić to co robię ze świadomością, że straciłam 3 lata spędzając je na robieniu czegoś co tak naprawdę nie pomaga mi w dążeniu do tego co chcę robić. Czy zaryzykować i postarać się osiągnąć to czego tak naprawdę chcę i co sprawia, że jestem szczęśliwa. Kiedy tak o tym myślę i rozważam wszystkie za i przeciw odpowiedź wydaje się nasuwać sama. Ale wiem, że wraz z tą jedną decyzją poleci cała lawina innych, które będę musiała podjąć. Oczywistym jest, że powinniśmy robić to co sprawia nam radość. Ale gdzieś tam chowa się strach i przeszkadza w podjęciu odpowiedniej decyzji. Mimo tego myślę, że nie powinniśmy robić czegoś tylko po to żeby robić cokolwiek, żeby tylko mieć jakieś zajęcie. Chcę mieć postawiony cel i do niego dążyć mimo wszystko. Nie chcę być cały czas niepewna. Nie chcę się zastanawiać co będę robić jutro. Chce wstać zadowolona z tego, że będę robić to na czym mi zależy i to co sprawia, że mam w ogóle ochotę wstać. Mam nadzieję, że podejmę odpowiednią decyzję i nie będę się zmagać tylko z konsekwencjami pozostawiona z niczym.



"Don't grow up, it's a trap"


6 listopada 2015

Niespodziewany gość

     Znacie to uczucie kiedy przebywacie w towarzystwie osoby przy której nie da się nie uśmiechać? Na pewno znacie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu szczerze, sama z siebie się uśmiechnęłam. Mam nadzieję, że czeka mnie jeszcze więcej takich chwil. Zaraz wszystko wyjaśnię. W niedzielę miałam niespodziewana wizytę. Dowiedziałam się, że będziemy mieli gości kiedy byłam jeszcze w rozsypce i do tego w piżamie jak to zawsze ja czytając książkę. Pomijając fakt, że było prawie południe, ale trudno mnie winić skoro przecież była niedziela. Nie przepadam za niedzielami dlatego wolę spędzać czas na robieniu rzeczy, które lubię tym samym spędzając trochę czasu ze sobą. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak szybko się ubierałam. 
    Okazało się, że tym gościem jest przyjaciółka mojej mamy, z którą miała przyjechać córka. Nie odwiedzały nas od jakichś 5 lat, więc od razu stwierdziłam, że będzie krępująco. Mimo, że byłam trochę zdenerwowana to jak tylko weszła do pokoju uśmiechnęłam się od ucha do ucha nie kontrolując tego. W dzieciństwie byłyśmy ze sobą związane i była jedną z osób, które tak naprawdę nie lubiły. Widziałam ją wcześniej na ulicy może 3 razy najwięcej i za każdym razem pojawiał się ten sam uśmiech. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio się tak do kogoś uśmiechałam. Spodobało mi się to uczucie. 
    Poszłyśmy na spacer i powspominałyśmy jak fajnie było kiedyś. Od razu przed oczami miałam wspólnie spędzone dni i noce u niej lub u mnie. Żałuję, że nie utrzymujemy stałego kontaktu. Wystarczy, że usłyszę jej uśmiech i od razu się lepiej czuję. Zauważyłam, że się trochę zmieniła, ale to wciąż ta sama osoba. W tym krótkim czasie, który spędziłyśmy razem dostrzegłam kilka różnic między nami. Jest jedną z tych osób, które się przejmują. Lubi być pewna, że wszystko jest tak jak powinno. Ja jestem bardziej spontaniczna. W dzieciństwie raczej nie zwraca się uwagi na takie rzeczy.
    Uśmiech nie schodził mi z twarzy i miło było się pośmiać z osobą, z którą było się tak blisko. Nasze drogi się trochę rozeszły, ale wciąż się rozpoznajemy i stworzyłyśmy wspomnienia, dzięki którym czuję się lepiej w gorsze dni. Dobrze jest mieć kogoś kto wywołuje uśmiech na naszej twarzy nawet jeżeli nie mamy ochoty się uśmiechać. Dlatego żałuję, że nie jestem lepszą przyjaciółką i jestem wdzięczna za tych, którzy jakoś ze mną wytrzymują. 
    Niestety moje życie wróciło do normy kiedy zamknęły się za nią drzwi i uderzyło mnie uczucie pustki, ale uśmiech pozostał do końca dnia.


"We made the moments that will live forever"



1 listopada 2015

Emocje

Czasami potrzebujemy odpocząć od wszystkiego co nas otacza. To normalne. W którymś momencie po prostu jest wszystkiego za dużo. Masz prawo żeby czuć to co czujesz. Masz prawo odczuwać każdą emocję. Nie wstydź się swoich uczuć. Są częścią każdego z nas. Czasami próbujemy je powstrzymać albo ukryć, ale może właśnie powinniśmy je odczuć żeby poczuć ulgę. Może powinniśmy pozwolić wszystkim emocjom wyjść. To nic złego. Najważniejsze żeby umieć sobie z nimi poradzić. Jeżeli masz zły dzień i kumulują się nagle wszystkie emocje po prostu je wypuść. Płacz, krzycz lub porozmawiaj z kimś o tym jak się czujesz. Będzie ci o wiele lepiej jeżeli porozmawiasz z kimś kto rozumie lub dobrze słucha. Odczuj każdą jedna emocję, staraj się zrozumieć dlaczego tak się czujesz, co możesz w tej sprawie zrobić. A potem pozwól tym emocjom odejść. Pobądź z nimi sam na sam. Przemyśl sobie wszystko. Bierz głębokie wdechy i wydechy. Zamknij oczy. Poczuj każdą emocję aż w końcu zdasz sobie sprawę, że to jak się czujesz teraz nie potrwa wiecznie. Aż zrozumiesz, że dasz sobie radę sama poradzić bo masz w sobie wystarczająco dużo siły. Niech twoje emocje będą po twojej stronie nie przeciwko tobie. Pamiętaj, że masz prawo je odczuwać i że jesteś silniejsza niż myślisz.



"There's something good in every day"