Jakiś czas temu przechodziłam przez chyba najgorsze chwile w moim życiu. Nie jestem z tego dumna, ale też się nie wstydzę bo nie powinnam się wstydzić tego co czuję. Noszę swoje blizny z dumą i jestem bogatsza o nowe doświadczenie. Jestem silniejsza od osób, które nigdy nie odczuwały tego co ja. Był taki czas kiedy całkowicie się pogubiłam. Nie wiedziałam co się dzieje w mojej głowie, nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Nie akceptowałam siebie, nie miałam ochoty z nikim rozmawiać przez co odpychałam wszystkich nawet jeżeli tego nie chciałam. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę było już za późno i boję się, że znowu to robię. Nie mogłam znieść samej siebie i przychodziły mi do głowy różne myśli. Może każdy przez to przechodzi w pewnym etapie życia. Może to się rodzi w naszej głowie. Trudno mi to stwierdzić. Ale na pewno każdy ma coś z czym musi walczyć. Wygrałam bitwę, ale nie jestem pewna czy wygrałam wojnę. Może dopiero nadchodzi a może to fałszywy alarm. Jak na razie przegoniłam swoje demony, ale strach pozostał. To chyba normalne. Na pewno trudniej mnie teraz złamać. Chodzi o to żeby otaczać się ludźmi, którzy odciągają nasze myśli od tych złych rzeczy. Chodzi o to żeby się skupić na tym co nas odciąga od rzeczywistości. Jeżeli znajdziemy taką osobę lub rzecz, wtedy skupimy się na niej aż wszystko inne zniknie.
Napisałam wtedy wiersz. Nie jest zbyt szczęśliwy, ale myślę, że w ten sposób starałam się wyrazić to co siedziało w mojej głowie. Nawet jeżeli nie ma sensu. Nie bardzo znam się na pisaniu wierszy, ale chodziło o samo pisanie. Nosi tytuł "Motyl":
Są takie chwile kiedy zastanawiam się co tutaj robię
Myślę, że nie jestem nikomu potrzebna do szczęścia
Wiem, że powinnam być szczęśliwa
Bo mam do tego powody
Ale po prostu jestem zmęczona
W jeden dzień całe życie może się zmienić
Nawet w jednej minucie
Kiedy niczego się nie spodziwamy
Siedzę na balkonie
Rozglądam się dookoła pochłonięta ciszą
Niedaleko przelatuje motyl
Myślę sobie, że też chciałabym być taka wolna
Może odlecieć dokąd tylko chce
Motyle nie mogą zobaczyć swoich skrzydeł
Nie mogą zobaczyć jakie są piękne
Ludzie są jak motyle
Nie ważne jak bardzo myślą, że są zbędni
Zawsze będą czyimś powodem do uśmiechu
Ale potrafią też zranić
Osoby takie jak ja są wrażliwe na słowa i czyny innych
A także na ból
Czasami ból jest po prostu nie do zniesienia
Rysuję motyla na czerwonym nadgarstku
Żeby przypomnieć sobie, że coś znaczę
Czekam na dzień, w którym wszystko się zmieni
Czekam na dzień, w którym moje skrzydła nauczą się latać
Wiem, że to w niczym nie przypomina wiersza, ale powiedźmy, że stworzyłam nowy gatunek.

Trochę smutny rozdział, ale bardzo życiowy. Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńPiszesz to o sobie, a czytając to idealnie mnie opisałaś
OdpowiedzUsuńWow pieknie opisalas ten stan w ktorym wiele ludzi sie znajduje
OdpowiedzUsuń